niedziela, 8 maja 2016

Słowem wstępu

   Po tych słowach chwycił w dłonie najgrubszy, zakrwawiony łańcuch, obwiązał go wokół jej nóg i przywiązał do pnia starego drzewa. Gdy skończył, kopnął ją jeszcze raz w brzuch i zwyczajnie odszedł, zostawiając zmaltretowaną dziewczynę, która zaczęła cichutko łkać. Mogła sobie na to pozwolić. Jego już nie było. Miał wrócić dopiero następnego dnia.
Skrzywdzona, 2015 rok
Anastasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz